Ochrona rzepaku przed chowaczami

2026-03-05

Oprócz rosnących kosztów produkcji i niestabilnych warunków rynkowych coraz większy wpływ na opłacalność uprawy rzepaku ma wzrastająca presja ze strony szkodników, w tym chowaczy łodygowych. Szczególne znaczenie mają okresy jesienne i wczesnowiosenne, w których kształtowany jest potencjał plonowania rzepaku.

Postępujące zmiany klimatyczne coraz wyraźniej determinują przebieg wegetacji rzepaku ozimego. Co prawda w tym roku styczeń i początek lutego były najzimniejsze od 16 lat, niemniej z wieloletnich obserwacji wynika, że łagodniejsze zimy oraz duże wahania temperatur powodują m.in. przesuwanie się terminów aktywności wielu gatunków szkodników.

Chowacze nie czekają na wiosnę

Zmiany takie szczególnie dotyczą chowaczy łodygowych: granatka, brukwiaczka i czterozębnego, które jeszcze niedawno uznawane były za typowo wiosenne zagrożenie. Obecnie coraz częściej obserwuje się je już w okresie zimowym, nawet przy temperaturach znacznie niższych niż te, które dotąd uznawano za graniczne dla ich aktywności. Taka sytuacja wymusza rewizję dotychczasowych strategii ochrony plantacji. Wraz ze stopniowym wzrostem temperatury chrząszcze zimujące w glebie oraz w warstwie resztek pożniwnych zaczynają opuszczać miejsca schronienia. Największe ryzyko ich wczesnego pojawu występuje na plantacjach rzepaku oraz w ich bezpośrednim sąsiedztwie, zwłaszcza tam, gdzie wcześniej uprawiano rośliny kapustowate. W takich warunkach pierwsze osobniki mogą pojawiać się już przy niewielkim ociepleniu. Choć początek br. przyniósł zimę z wyraźniejszymi i długo utrzymującymi się mrozami, w poprzednich sezonach zdarzały się sytuacje, gdy chowacze notowano już w styczniu, m.in. w ub.r. oraz wyjątkowo licznie w 2023 r. Z kolei chowacz granatek był obserwowany na południu kraju już na początku grudnia. Największe znaczenie gospodarcze w uprawie rzepaku ozimego mają jednak dwa pozostałe gatunki chowaczy – brukwiaczek i czterozębny. Występują one na plantacjach corocznie, choć liczebność i tempo pojawu są uzależnione od regionu i warunków pogodowych. Najczęściej notuje się je w zachodniej części kraju, gdzie sprzyjające warunki termiczne przyspieszają ich aktywność. Chowacz brukwiaczek pojawia się zazwyczaj jako pierwszy – jego aktywność rozpoczyna się przy temperaturze gleby wynoszącej kilka stopni powyżej zera, a masowe naloty obserwuje się podczas wyraźniejszego ocieplenia. Chowacz czterozębny pojawia się zwykle kilka dni później, jednak jego obecność na plantacjach może utrzymywać się przez dłuższy czas, nawet do okresu poprzedzającego kwitnienie rzepaku.

Niewidoczne larwy – realne straty

Choć obecność dorosłych chowaczy łodygowych na plantacjach rzepaku ozimego jest zwykle łatwa do stwierdzenia, to największe znaczenie gospodarcze ma ich stadium larwalne. To właśnie larwy odpowiadają za istotne straty plonu i obniżenie opłacalności produkcji, ponieważ żerują skrycie, wewnątrz tkanek roślin, przez długi okres pozostając niewidoczne dla rolnika. Samice chowaczy składają jaja w zależności od gatunku – w ogonkach liściowych, nerwach głównych, u nasady pędów lub w pobliżu stożków wzrostu. Rozwijające się larwy przez kilka tygodni niszczą pędy, ogonki liściowe oraz szyjkę korzeniową, zakłócając przewodzenie wody i składników pokarmowych. Skutkiem jest osłabienie wzrostu roślin oraz ograniczenie ich potencjału plonotwórczego. W praktyce objawy żerowania larw bywają mylnie interpretowane jako skutki stresu pogodowego lub uszkodzeń mechanicznych, co opóźnia reakcję ochronną i potęguje straty. Wraz ze wzrostem roślin, w przypadku chowacza brukwiaczka, dochodzi do charakterystycznego wyginania łodyg, natomiast zasiedlenie przez chowacza czterozębnego prowadzi do wyraźnego zahamowania wzrostu bez widocznych deformacji.

dr hab. Przemysław Strażyński, prof. dr hab. Marek Mrówczyński
Instytut Ochrony Roślin – PIB, Poznań

fot. Strażyński

Cały tekst można przeczytać w wydaniu 03/2026 miesięcznika „Nowoczesna Uprawa”

Zapoznałem się z informacją o
administratorze i przetwarzaniu danych

Komentarze

Brak komentarzy